Niezapomniany lot

sterowiec4Spełniło się moje marzenie, no może jedno z wielu moich marzeń. Moim marzeniem nie był lot sterowcem, tylko zobaczenie mojego miasta z lotu ptaka, sterowiec tylko uatrakcyjnił to niezapomniane przeżycie.

Zdobycie biletu:

Nie był to pierwszy sterowiec, który widziałem w życiu, mimo to, kiedy tylko go zobaczyłem nad Łodzią od razu rzuciłem się po aparat. Narobiłem mu chyba ze 20 zdjęć z tego samego ujęcia.

Następnego dnia dowiedziałem się od mamy, że Allegro organizuje konkurs, w którym nagrodą jest przelot nad Łodzią. W necie od razu znalazłem regulamin konkursu i tak się zaczęło. Trzeba było znaleźć w centrum miasta lotników, którzy rozdawali kupony konkursowe. Traf chciał, że akurat następnego dnia spotykałem się w mieście z przyjacielem Kubą. Traf także chciał, że na miejscu spotkania stacjonowali lotnicy Allegro. Kuba się spóźniał, a ja brałem kupony. Zadzwoniłem po siostrę, która też chciała zdobyć kupony. Zjawili się prawie równocześnie. Pobrali kupony i się zaczęło. Konkurs polegał na wysłaniu kodu z kuponu, po czym dostawało się sms-a zwrotnego z pytaniem konkursowym i 14 osób, które odpowiedziały w jak najszybszym czasie wygrywały. Wysłaliśmy pierwszego sms-a, pytanie proste, odpowiedź wysłana, niestety nie byliśmy najszybsi. Drugi sms, o dziwo pytanie to samo odpowiedź wysłaliśmy i nic. Oki przygotowaliśmy sobie odpowiedź, wysyłamy sms-a, dostajemy pytanie, wysyłamy odpowiedź i nic. No nic, kto nie próbuje ten nie wygrywa. Wpadliśmy jeszcze na jeden pomysł, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Wysyłamy i co! Siostra dostała sms-a, że ma najlepszy czas! No to jak to ona mogła ja też chcę. Ja wysyłam i mam! Masz najlepszy czas! Ale! Sms-a dostała siostra, niestety zostałaś pokonana próbuj dalej. Najpierw chciała mnie zabić, potem zaczęliśmy się śmiać z tej sytuacji. Próbowała dalej, ale do końca się nie udało jej mnie pokonać. To był czwartek popołudniu, a konkurs trwał do piątku do 18. Pytań mieliśmy wiele, czy jak się ma najlepszy czas to się jest pierwszy czy w pierwszej 14, jeśli siostra nie ma najlepszego czasu, to jest druga i też wygrywa, czy jest poza 14? Było to jedno z dłuższych dni w moim życiu. W piątek rano ktoś mnie wygryzł z najlepszego czasu! Próbowałem polepszyć czas, ale nic z tego. W tak dużej niepewności czekałem do 18. Akurat mieliśmy sprzątanie w harcówce. O 18 dostałem tak długo oczekiwanego sms-a. Wygrałem i mam czekać na telefon! W harcówce nie miałem zasięgu więc stałem na dworze, 15 minut, 30 minut, półtorej godziny. Z mojej pomocy w sprzątaniu nici. Poszedłem do domu. Zadzwonili do mnie jakoś po 20. Co najlepsze okazało się, że siostra też wygrała! Do niej zadzwonili tuż przed 22. Kazali nam się stawić w sobotę rano w miasteczku Allegro, w Arturówku. Tak, też zrobiliśmy, niestety na miejscu powiedzieli nam, że lot się nie odbędzie z powodu zbyt silnego wiatru. No co za nieszczęście cały tydzień latał i akurat w ten dzień musiał zerwać się wiatr. Na pocieszenie dali nam po plecaku Hi-Mountaina, kubek, przenośną pamięć 2 Gb, koszulkę i notes. Nie można narzekać, rzeczywiście potrafią pocieszyć. sterowiec1Szybko oswoiłem się z tą myślą i zacząłem przygotowywać się do wyjazdu w góry. Miałem właśnie ze znajomymi jechać w Bieszczady, ale zadzwonili do mnie żeby przełożyć wyjazd o jeden dzień. Następne rozczarowanie. W niedziele o godzinie 10 obudził mnie telefon, zadzwoniła do mnie pani z obsługi Allegro informując mnie od tak, że lot się odbędzie dzisiaj i mam za półtorej godziny stawić się na lotnisku. Wpadłem w jakiś nie do opisania szał, nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Nie miałem pojęcia jak dojechać na lotnisko i jak długo tam się jedzie, na dodatek w niedziele. Miałem jechać rowerem, ale przypomniało mi się co z siostrą, doskonale zdawałem sobie sprawę, że jest już w połowie drogi do Warszawy. Zadzwonili też do niej. Sama mówiła, żeby się bała lecieć i miała przekazać swój bilet mężowi, który na pewno nie był zadowolony z takiego biegu sytuacji. Ustaliliśmy wspólną wersję i postanowiła przekazać bilet Kubie. Zadzwoniłem do niego i wyjaśniłem sytuacje. Spotkaliśmy się po jakiejś godzinie w centrum, niebyło mi po drodze, ale do końca nie wiedziałem co robię. Żeby mieć pewność, że zdążymy Kuba po drodze wziął taksówkę i nią dojechaliśmy na miejsce. Wyjaśniłem sytuację z siostrą, dla pewności wykonali do niej telefon potwierdzający moją wersje. Dostaliśmy bilety i zostało nam tylko czekać.

sterowiec3Lot:
Żeby dostać się do sterowca trzeba było przejść przez granice państwa, dowodów nie sprawdzali, ale straż graniczna stała i uważnie obserwowała wchodzących. System wchodzenia do środka był dość zawiły. Najpierw dwie osoby wychodziły potem dwie wsiadały, dwie wychodziły dwie wsiadały. Zajęliśmy wskazane miejsca. Szybko okazało się, dla czego w środku mieści się tylko 8 osób. Duże fotele obite na oko prawdziwą skórą, wyglądały jakby je wynieśli z pierwszej klasy boeinga 737. Chyba w życiu nie siedziałem na podobnych i tak wygodnych siedziskach. Następnie była krótka instrukcja obsługi. Cytując tą dziewczynę: „Proszę zapiąć pasy, pod spodem znajdują się w razie niebezpieczeństwa kamizelki ratunkowe, a z tyłu po lewo mają państwo do dyspozycji ubikację” Szczęka w dół wszystkim opadła. Takie małe pomieszczenie i jeszcze kibel zmieścili! Po długo oczekiwanym starcie nastąpił moment oderwania się od ziemi. Śmieszne uczucie tak wzbijać się pionowo, jakby windą z widokiem. Wznieśliśmy się na określoną wysokość po czym, mogliśmy odpiąć pasy. Nikt nie odpiął, wszyscy trzymali się kurczowo siedzeń. Dopiero po oswojeniu rozpięliśmy pasy i sterowiec2mogliśmy powstać. Zrobiliśmy to w najgorszym momencie, właśnie pilot postanowił wyrównać lot, uczucie jak dziób pochyla się w dół dodaje sporo adrenaliny we krwi. Przez następne minuty przyzwyczajaliśmy się do bujania, gorzej niż na łódce na wysokich falach. Wszyscy jak na komendę wyciągnęli aparaty i wtedy minuty leciały jak sekundy. Czas się dla nas zatrzymał, każdy latał jak szalony po pokładzie od okna, do okna. Dodam, że okna były otwarte i było można spokojnie się przez nie wychylić. Cały czas miałem dylemat robić zdjęcia, czy lepiej jednak wyjrzeć i zacząć podziwiać widoki. Aparat wygrał! W czasie 35 minutowego lotu zrobiłem ponad 300 zdjęć! Lecieliśmy nad Retkinią, potem nad Manhattan, wzdłuż Piotrkowskiej nad Manufakturę, potem nad Zdrowiem, znów nad Retkinią, potem Stare Rokicie i lądowanie. Sam lot minął jak okiem mrugnąć. Uśmiech z mojej twarzy nie schodził mi do końca dnia. Na koniec zdjęcie z pilotem i odebranie certyfikatu lotu. Z wrażenia do domu wróciłem z kolegą na piechotę. Uczciliśmy ten dzień pizzą i moim pakowaniem się na wyjazd w Bieszczady. To, co widziałem, co przeżyłem nie da się do końca opisać słowami. Jest to najlepsza nagroda jaką wygrałem, a dodam, że te sobotnie gifty mogliśmy także zachować.

Ps. Nie martwcie się siostra dwa tygodnie później sama widziała Łódź z góry, wracając z krótkich wakacji z Anglii.sterowiec5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s