Gdańsk na szybko

Cz.1

Gdańsk na szybko!, a może lepiej „?”, bo czym jest na szybko jeżeli mam siedzieć tutaj przez tydzień! Przecież ja nigdy nie siedziałem w innym mieście przez tydzień (no może nie licząc kolonii w Jastrzębiej, bądź w Kostel, ale to przecież kolonie, byłem młody i niedecyzyjny). Po co to gadam, przecież teraz też jestem niedecyzyjny, przecie Daria weszła w środę do biura i powiedziała „Piotrek, Jarek, Łukasz w piątek jedziecie do Gdańska!”. Więc miałem dwa dni na przygotowanie, pomyśleć można że dużo, zwłaszcza dla mnie, zawsze pakowałem się godzinę przed wyjazdem, a teraz miałem dwa dni (trochę nie pomogło, gdyż nie wziąłem wszystkich ciuchów, już bym nadrobił tę stratę, ale wyobrażacie sobie w gdańsku galerie handlowe do 21:00 otwarte!!!). Więc Gdańsk na szybko był do przygotowania, ale czy szybko minie do dopiero się przekonam, no i wy pewnie też!


Dzień 1 i 2. Piątek i Sobota.
Jak to napisałem na facebooku „Pozdro z Gdańska!” to była 4:18 (godzina przyjazdu). Mieszkanko wynajęte, posiadające wszystkie potrzebne mi urządzenia, no może oprócz działającego pilota do tv, mieszkanko na starym mieście, przez okno słychać bicie dzwonów z wieży ratuszowej, słychać coś jeszcze – skrzeczące mewy, stąd kolejny mój wpis na facebooku o 4:40 „Skrzeczące mewy nie dają mi spać!!!”
Dały!
Sobota to czas poszukiwania biedronki, takie małe stworzonko to nie dziw, że mieliśmy problem żeby ją znaleźć! Udało się i to bliżej niż mówił mój telefon, chyba muszę z nim poważnie porozmawiać. Później była mżawka, więc ze zdjęć nici (taki mój główny cel pobytu robienie zdjęć), więc wróciliśmy do mieszkanka na piętrze i robiliśmy to co tygryski lubią najbardziej… tak, tak pracowaliśmy przy przysłowiowych biurkach.
Co przyniesie nowy dzień? Szybki czy wolny Gdańsk? (Wolny to on chyba już był, coś tak kojarzę z lekcji historii :P)

Cz .2

Zarzucają mi, że Gdańsk jest wolny bo nie ma nowych wpisów! No ale jak mają być jak czas leci szybko i nie ma kiedy ich pisać! Na przykład ten pisze o 2:25 w nocy, bo na szybko wyskoczyliśmy nad morze (Karwieńskie Błota). Szybkie zamoczenie stóp w Bałtyku, szybkie i zaskakujące spotkanie z znajomymi i szybki powrót na Ogarną. Tylko jakoś, kurna policjantom się nie śpieszyło sprawdzając naszą tożsamość. Przede wszystkim szybkie w Gdańsku jest zwiedzanie obiektów muzealnych, ja bym nawet tego zwiedzaniem nie nazwał. Wchodzisz, reklamujesz się, znajdujesz ciekawe ujęcie cykasz i uciekasz (nie, że przed ochroną, tylko do następnej sali, bądź po prostu wyjścia). Dziś na przykład byłem na siedmiu wystawach i na każdą średnio miałem 8 minut, a gdyby chciało się zwiedzić to 3 dni samego zwiedzania, ale warto! Jak przyjadę już turystycznie to na pewno zahaczę o wystawę „Droga do wolności” i centrum Hewelianum. A i kupowanie koszulek w Gdańsku też jest na szybko, wchodzisz do sklepu rozglądasz się i szybko odkrywasz, że nie ma nic dla ciebie i szybko uciekasz (znów nie przed ochroną) do innego sklepu i sytuacja szybko się powtarza.
Na przykład teraz szybko zamykają mi się powieki pisząc ten post 😛

Cz. 3

A nie mówiłem, że na szybko tydzień z leciał jak biczem strzelił! Chop siup i do domu (no do domu to za dużo powiedziane, może raczej do Konopnicy przez Łódź, potem Wieluń, a potem do Rumunii, znów przez Łódź – szalona podróż).

Szalone to było trójmiasto, gdybyśmy tam ciągnęli za samochodem sznurek to pod koniec byłby taki supeł, że nawet najsprytniejszy kot by przy zabawie z kłębkiem włóczki nie potrafił tak zaplątać 😛 Gdańsk, Sopot, Gdynia, Sopot, Gdynia, Gdańsk, Gdańsk, Gdynia, Gdańsk, Sopot, Gdynia, Sopot i znów Gdańsk, między punktami to my czasami po 46 kilometrów robili. Ale co przysłowiowe gały widziały to widziały.
Mogę teraz z wielką chęcią zaproponować:
– Muzeum bursztynu w Gdańsku
– centrum Hewelianum
– widok na Gdańsk spod krzyża Milenijnego
– Stocznie Gdańską, z subiektywną trasą autobusową i Instytutem Sztuki Wyspa (Warsztat Wałęsy też się zachował – w ogóle w takich miejscach czuć klimat historii)
– wystawę „Droga do wolności”
– grę planszową na placu Solidarności
– nocny spacer po starówce
– oczywiście molo w Sopocie, bo jak bywać to tylko w Sopocie (no Gdynia Orłowo, też nie wymięka)
– Muzeum Miasta Gdyni
– Okręt Wojenny Błyskawica
– no i Sea Tower (ale to takie moje zboczenie)

W każdym razie Ja wiem jedno, następnym razem Gdańsk na wolno!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s