Zima czy szpinak?

Z zimą jest jak ze szpinakiem, albo się nim zachwycamy, albo nienawidzimy. Zauważyłem, że te upodobania mogą zmieniać się z wiekiem. W końcu w dzieciństwie szpinak chowaliśmy pod ziemniakami, a zimą nie rozstawaliśmy się z sankami. Po latach zachwalamy te zdrowe liście, a zimą myślimy tylko o ciepłych kapciach. Osobiście stoję na rozstaju, zimą dalej się zachwycam, ale i szpinak na talerzu nie czyni już takich grymasów na twarzy.

Czytaj dalej

Reklamy

Rzut oka na Podlasie

W podejmowaniu decyzji pomagają różne zapalne punkty, takimi iskrami w podróży na Podlasie była wizyta w Warszawie. Jeżeli już mieliśmy zaplanowany pobyt w stolicy z piątku na sobotę, to czemu by nie jechać już dalej na wschód na weekend. Podlasie zawsze mi się marzyło, chcieliśmy nawet w weekend majowy na dłużej z rowerami, ale remont torów nam to nie umożliwił. Wielka chęć pojechania do Białegostoku i okolic była już na tyle silna, że padła decyzja na dwudniowy trip po ojczyźnie żubra. Czytaj dalej

Przez zielone Mazury

Na przekór ogólnej wizji Mazur, jako miejsca dla ludzi wody, postanowiliśmy z Katarzyną zaprzyjaźnić się z nimi od strony rowerowej. Nie znając tych lądowych terenów i naszych wspólnych możliwości zaplanowanie trasy wymagało ode mnie trochę posiedzenia nad mapą i internetem. Wracając do poprzedniego postu, przypomnę, że dojazd pociągiem na Mazury z Łodzi, też nie jest najłatwiejszy. Na szczęście udało się to poukładać w całość i naszą kilkudniową przygodę rozpoczęliśmy w Sątopach-Samulewie. Czytaj dalej

Moja pierwsza Zimowa Watra Wędrownicza

Od paru dobrych lat jeżdżę na Zimową Watrę Wędrowniczą, jak dobrze liczę to było ich już siedem. Co roku znajomi się pukają w głowę, że wariat, że samobójca, ale to trzeba przeżyć samemu żeby zrozumieć. Pierwszy raz na watrę pojechałem w 2008 r. i od wtedy tylko raz nie udało się pojechać.
Po powrocie z mojej pierwszej Watry napisałem relację, z którą chciałem się z Wami podzielić: Czytaj dalej

Małachowo Złych Miejsc

Małachowo Złych Miejsc – pytacie co to jest? Już tłumaczę, to mała wieś licząca 270 mieszkańców położona w okolicach Gniezna! Na pewno nazwa tej wsi zalicza się to jakiejś mega listy najdziwniejszych nazw Polskich miejscowości. Jak dla mnie po Sfornych Gaciach i Nowych Rumunkach nr 3.
Legenda głosi, że we wsi mieszkał okrutny hrabia, który kazał swoim podwładnym ciężko pracować za marne grosze. Do wsi prowadziła bagnista droga i pewnego dnia, wracający do domu hrabia ugrzązł w nim (ponoć za karę) i stracił życie. Ponoć po dziś dzień zjawa hrabiego pojawia się w Małachowie. Jedno jest pewne od wielu już lat we wsi dochodzi niestety do śmiertelnych wypadków, ponoć w miejscu śmierci arystokraty. Droga jest dobra, brak zwężeń, dziur, wysokich krawężników, a wypadków ze skutkiem śmiertelnym, jest tutaj kilka razy w roku!
Mi udało się na szczęście przejechać wieś bez żadnych problemów! Ale po przeczytaniu paru artykułów w necie nie jestem pewien, czy jeszcze się tam pojawię!

Gdańsk na szybko

Cz.1

Gdańsk na szybko!, a może lepiej „?”, bo czym jest na szybko jeżeli mam siedzieć tutaj przez tydzień! Przecież ja nigdy nie siedziałem w innym mieście przez tydzień (no może nie licząc kolonii w Jastrzębiej, bądź w Kostel, ale to przecież kolonie, byłem młody i niedecyzyjny). Po co to gadam, przecież teraz też jestem niedecyzyjny, przecie Daria weszła w środę do biura i powiedziała „Piotrek, Jarek, Łukasz w piątek jedziecie do Gdańska!”. Więc miałem dwa dni na przygotowanie, pomyśleć można że dużo, zwłaszcza dla mnie, zawsze pakowałem się godzinę przed wyjazdem, a teraz miałem dwa dni (trochę nie pomogło, gdyż nie wziąłem wszystkich ciuchów, już bym nadrobił tę stratę, ale wyobrażacie sobie w gdańsku galerie handlowe do 21:00 otwarte!!!). Więc Gdańsk na szybko był do przygotowania, ale czy szybko minie do dopiero się przekonam, no i wy pewnie też!

Czytaj dalej