Irlandia – wyspa marzeń 

Marzenia należy spełniać i to każdy doskonale wie. Powstało też mnóstwo poradników jak to robić, ale to też doskonale pewnie wiecie, że do każdego marzenia prowadzi inna droga. Moją okazało się znalezienie dziewczyny, która ma podobne marzenie, a następnie ożenienie się z nią i udanie się do Irlandii na miesiąc miodowy. Czemu akurat zielona wyspa była moim marzeniem? Może kolor do którego zawsze miałem słabość, może taniec i muzyka która połączyła mnie z żoną, może te wszystkie bajeczne zdjęcia z magazynów podróżniczych, nie wiem. Wiem, że od dawna była na mojej topowej liście do zobaczenia.

Czytaj dalej

Falkor, przyjaciel podróżnych

Oglądaliście kiedyś Niekończącą się opowieść? To jeden z moich pierwszych hitów kinowych, gdzie czekało się na kolejną część. No i czy pamiętacie Falkora? To ten duży zwierz, na którym latali bohaterzy filmu. Tego chyba najbardziej zazdrościłem. Ostatnio miałem przyjemność zobaczyć go na własne oczy. Jeżdżąc rowerem lub spacerując po wsiach, często zdarza się, że do naszej marszruty dołącza nowy członek ekipy. To psiak przybłęda, dla którego nadarza się kolejna okazja do przygody. My mówimy stanowczo wracaj do domu, a on na przekór ochoczo podąża za nami do kolejnej wsi.
We wrześniu podczas rowerowej wyprawy z Żyrardowa do Łodzi, w jednej z wsi dołączył do nas taki pasiak, psiak Falkor.
Też chcecie go zobaczyć? Zapraszam na youtube 🙂

YouTube – Falkor, przyjaciel podróżnych

EXPO 2015, czyli w dwa dni dookoła świata

Wraz z rozwojem cywilizacji rozwija się dość szybko transport. Niegdyś człowiek potrzebował tysięcy lat aby dotrzeć na każdy kontynent. Później podróż w 80 dni dookoła świata wydawała się nie do zrealizowania. Dziś Międzynarodowa Stacja Kosmiczna okrąża ziemię kilka razy na dzień. Czy jest w takim razie możliwa podróż dookoła świata w dwa dni? Nie używając przy tym żadnego środka transportu? Tak! Takie cuda zdarzają się na Światowej Wystawie EXPO. Czytaj dalej

O rowerze w pociągu

Na dworcu (fot. Kasia)Rower to mój ukochany środek transportu, bo daje mi wolność. Niestety ta wolność mocno zależna jest od czasu, którego często jest za mało. Skutkuje to tym, że chęć pojechania w wymarzone miejsce spotyka się z ograniczeniami. Tak też było z tegoroczną majówką. Od dawna zaplanowaliśmy sobie z Kasią, że na pierwsze wspólne „sakwy” pojedziemy na Podlasie. Jechać można bezpośrednio rowerem, w końcu to tylko 350 km, ale dojazd zająłby nam cały weekend. Łatwiej dojechać autem, ale jego brak, więc zostaje pociąg, którego jak się okazało w internetach też brak (remont torów na trasie Warszawa-Białystok). Niby rower = wolność, ale rower + brak czasu = pojedziesz tam, gdzie ci system pozwoli. Czytaj dalej

Słowenia

Tego się nie spodziewałem!
Tworząc nowe oblicze bylegdziewości stworzyłem kilka testowych opisów z pierwszymi lepszymi wystukanymi literami z klawiatury. Krótko pisząc trzy wpisy o niczym. I co się okazuje po paru dniach – pierwszy komentarz i to pozytywny komentarz.

Tak więc zostawiam ten wpis dla pamiętnych 🙂

DSC_0629

dfgfasdfasdfargdgadgasdgadgasd

dfdgadgadfgad

gdfdgadgadsgasdgasdgtrhtyhyhtynfda

gdsF

DSC_0437

Małachowo Złych Miejsc

Małachowo Złych Miejsc – pytacie co to jest? Już tłumaczę, to mała wieś licząca 270 mieszkańców położona w okolicach Gniezna! Na pewno nazwa tej wsi zalicza się to jakiejś mega listy najdziwniejszych nazw Polskich miejscowości. Jak dla mnie po Sfornych Gaciach i Nowych Rumunkach nr 3.
Legenda głosi, że we wsi mieszkał okrutny hrabia, który kazał swoim podwładnym ciężko pracować za marne grosze. Do wsi prowadziła bagnista droga i pewnego dnia, wracający do domu hrabia ugrzązł w nim (ponoć za karę) i stracił życie. Ponoć po dziś dzień zjawa hrabiego pojawia się w Małachowie. Jedno jest pewne od wielu już lat we wsi dochodzi niestety do śmiertelnych wypadków, ponoć w miejscu śmierci arystokraty. Droga jest dobra, brak zwężeń, dziur, wysokich krawężników, a wypadków ze skutkiem śmiertelnym, jest tutaj kilka razy w roku!
Mi udało się na szczęście przejechać wieś bez żadnych problemów! Ale po przeczytaniu paru artykułów w necie nie jestem pewien, czy jeszcze się tam pojawię!