Falkor, przyjaciel podróżnych

Oglądaliście kiedyś Niekończącą się opowieść? To jeden z moich pierwszych hitów kinowych, gdzie czekało się na kolejną część. No i czy pamiętacie Falkora? To ten duży zwierz, na którym latali bohaterzy filmu. Tego chyba najbardziej zazdrościłem. Ostatnio miałem przyjemność zobaczyć go na własne oczy. Jeżdżąc rowerem lub spacerując po wsiach, często zdarza się, że do naszej marszruty dołącza nowy członek ekipy. To psiak przybłęda, dla którego nadarza się kolejna okazja do przygody. My mówimy stanowczo wracaj do domu, a on na przekór ochoczo podąża za nami do kolejnej wsi.
We wrześniu podczas rowerowej wyprawy z Żyrardowa do Łodzi, w jednej z wsi dołączył do nas taki pasiak, psiak Falkor.
Też chcecie go zobaczyć? Zapraszam na youtube 🙂

YouTube – Falkor, przyjaciel podróżnych

Gotlandia okiem kamery

Nadeszły długie i chłodne wieczory. Miały one sprawić, że zasiądę nad poprawieniem pierwszego teledysku wakacyjnego. No i nic z tych rzeczy. Dłużej nie ma co czekać. Film z Gotlandii zmontowałem już dwa miesiące temu i najwyższa pora pokazać go szerszej publiczności.
Oczywiście mógłbym tutaj zacząć pisać, jak to ciężko z kilku godzin materiału stworzyć krótki materiał, jak to ciężko jedzie się rowerem i jednocześnie filmuje, że film nie oddaje tego jak naprawdę wygląda ta wyspa itp. Mimo to mam nadzieję, że tym teledyskiem zachęcimy Was z Katarzyną do wybrania się na Gotlandię z rowerem 🙂

YouTube – Rowerem po Gotlandii

Gotlandia – największa wyspa na Bałtyku cz.3

Już z domu, po tygodniowym odpoczynku, przyszedł czas na podsumowanie. Ani Polska, ani Amerykańska, Gotlandia jest po prostu Gotlandzka. Nadmorskie krajobrazy, małe wioski rybackie, raukary, stada owiec, romańskie kościoły, jedno miasto, piękne domy, bacówki ze strzechą, nieczynne wiatraki, stare auta, jedno miasto, kilkaset kleszczy, to tylko kilka różnorodnych rzeczy, które tworzą tutejszy klimat, swój, niepowtarzalny. Czytaj dalej

Przez zielone Mazury

Na przekór ogólnej wizji Mazur, jako miejsca dla ludzi wody, postanowiliśmy z Katarzyną zaprzyjaźnić się z nimi od strony rowerowej. Nie znając tych lądowych terenów i naszych wspólnych możliwości zaplanowanie trasy wymagało ode mnie trochę posiedzenia nad mapą i internetem. Wracając do poprzedniego postu, przypomnę, że dojazd pociągiem na Mazury z Łodzi, też nie jest najłatwiejszy. Na szczęście udało się to poukładać w całość i naszą kilkudniową przygodę rozpoczęliśmy w Sątopach-Samulewie. Czytaj dalej

W pogoni za zającem

Jak co roku w okresie wiosennym z wolnymi weekendami nie jest lekko, a to święta, a to biwaki albo coroczne imprezy. Pech chciał, że jeden wyjazd został odwołany. Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Inne okoliczności przyrody pozwoliły mi zaplanować weekend w Grabnie. Wielce mnie to ucieszyło, gdyż z roku na rok coraz rzadziej tam jeżdżę. Już wielokrotnie jeździłem na działkę rowerem, ale zawsze z Łodzi. Tym razem postanowiłem złamać schemat, a możliwość darmowego przewozu roweru w Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej ułatwiło mi to. Kierunek padł na Sieradz. Czytaj dalej