Marny ze mnie detektyw

Zacznę od przyczyny wyjazdu. Na jednej ze zbiórek drużyny, podchodzi do mnie Ola i pyta się mnie, czy bym w dniu przekazania drużyny pojechał za Anią do Krzeszowic, aby sprawdzić czy sobie radzi z zadaniami, Ja na to czemu nie, nie ma sprawy. Szkoda tylko, że nie byłem świadomy gdzie są Krzeszowice i zgodziłem się trochę na czuja. Dopiero po dwóch dniach oświeciło mnie! Krzeszowice są pod Krakowem! No to wdepnąłem, sobie powiedziałem. Ale chwila moment, od dłuższego czasu miałem już dosyć siedzenia w domu, taki wyjazd będzie dobrą odskocznią. Dowiedziałem się od Oli o szczegółach wyjazdu. Wyjazd 6:10, mam zobaczyć czy dobrze wysiadła, potem, dopiero spotkać się z nią o 15 i zjeść razem obiad, pomóc w ostatnim zadaniu i wrócić z nią wieczorem prosto na biwak. I tak było, ale wszystko po kolei.. Czytaj dalej

Reklamy