Przez zielone Mazury

Na przekór ogólnej wizji Mazur, jako miejsca dla ludzi wody, postanowiliśmy z Katarzyną zaprzyjaźnić się z nimi od strony rowerowej. Nie znając tych lądowych terenów i naszych wspólnych możliwości zaplanowanie trasy wymagało ode mnie trochę posiedzenia nad mapą i internetem. Wracając do poprzedniego postu, przypomnę, że dojazd pociągiem na Mazury z Łodzi, też nie jest najłatwiejszy. Na szczęście udało się to poukładać w całość i naszą kilkudniową przygodę rozpoczęliśmy w Sątopach-Samulewie. Czytaj dalej

W pogoni za zającem

Jak co roku w okresie wiosennym z wolnymi weekendami nie jest lekko, a to święta, a to biwaki albo coroczne imprezy. Pech chciał, że jeden wyjazd został odwołany. Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Inne okoliczności przyrody pozwoliły mi zaplanować weekend w Grabnie. Wielce mnie to ucieszyło, gdyż z roku na rok coraz rzadziej tam jeżdżę. Już wielokrotnie jeździłem na działkę rowerem, ale zawsze z Łodzi. Tym razem postanowiłem złamać schemat, a możliwość darmowego przewozu roweru w Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej ułatwiło mi to. Kierunek padł na Sieradz. Czytaj dalej