Na pontoniku po Widawce

W ten weekend na działkę przyjechali znajomi i grupa harcerzy z moją siostrą, więc żeby im nie przeszkadzać musieliśmy ulotnić się z działki. Z wielu propozycji padło na spływ pontonowy po rzece Widawce. Ponieważ znalazł się dla mnie jednoosobowy ponton (tak na marginesie rodzice kupili mi go jakieś 20 lat temu) i nadarzyła się okazja popłynięcia samemu, postanowiłem też popłynąć.
Szwagier zawiózł nas do wsi Ruda, gdzie rozpoczęliśmy spływ. Na trzy pontony, wróć, mnie i mojego pontoniku liczyć nie będę, przypadło 6 osób, grill, węgiel, lodówka z żarciem (10kg), 5 litrowy baniak z kompotem rabarbarowym, no i torba z zapasowymi ciuchami i ręcznikami. Czytaj dalej

Reklamy