O rowerze w pociągu

Na dworcu (fot. Kasia)Rower to mój ukochany środek transportu, bo daje mi wolność. Niestety ta wolność mocno zależna jest od czasu, którego często jest za mało. Skutkuje to tym, że chęć pojechania w wymarzone miejsce spotyka się z ograniczeniami. Tak też było z tegoroczną majówką. Od dawna zaplanowaliśmy sobie z Kasią, że na pierwsze wspólne „sakwy” pojedziemy na Podlasie. Jechać można bezpośrednio rowerem, w końcu to tylko 350 km, ale dojazd zająłby nam cały weekend. Łatwiej dojechać autem, ale jego brak, więc zostaje pociąg, którego jak się okazało w internetach też brak (remont torów na trasie Warszawa-Białystok). Niby rower = wolność, ale rower + brak czasu = pojedziesz tam, gdzie ci system pozwoli. Czytaj dalej

Reklamy